Czy Ruch Religijny Wokół Marii Bożego Miłosierdzia to Sekta?

Zwolennicy Marii Bożego Miłosierdzia na tak postawione pytanie odpowiadają z wielką pewnością siebie, że oczywiście nie. Przecież nie czują się jak w sekcie! Zanim jednak odpowiemy na to pytanie, może spójrzmy czym charakteryzuje się ruch religijny o cechach sekty. Nieraz taka granica może być dosyć płynna, i normalna grupa modlitewna działająca w Kościele może stopniowo przybrać charakter sekty.  Może sięgnijmy do artykułu ks. Dwighta Longenecker’a ‚Cults and Common Sense (Sekty i Zdrowy Rozsądek), i przyjrzyjmy się czterem cechom charakterystycznym dla sekt.

1. Lider. Według ks. Longeneckera, pierwszą cechą charakterystyczną będzie to, że jej lider będzie wyidealizowany. Zbyt dobry aby był prawdziwy. Dzieje się tak dlatego,  że grupa stojąca za liderem, zrobi wszystko aby przykryć prawdę, a na zewnątrz ukazać wyidalizowany obraz lidera. Sekta będzie zazwyczaj miała świetny pijar.

Jak jest w przypadku MBM? Z samych orędzi wiemy, że MBM ponoć jest ostatnim prorokiem, siódmym aniołem apokalipsy, najważniejszą wizjonerką ostatnich  czasów, tak ważnym, że na jej stronie feisbukowej zabrania się promowania innych wizjonerów, nawet jeśli nie przeczą ‚orędziom’ MBM. Z seminarium przeprowadzonego w US dowiadujemy się, jak to cudownie została uzdrowiona przez Jezusa z raka piersi, jednak aby zbawić tysiące dusz poddała się mastektomii obu- ponoć wtedy już zdrowych piersi. Jej anonimowość tłumaczy się  nawet tym, że schodzi ona w tło aby nie przesłaniać niebiańskich przesłań. Zwolennicy MBM często lubią też podkreślać swoją świętość, rozmodlenie, uduchowienie – co przypisują czytaniu orędzi; często podkreślają cudowne właściwości przyjęcia ‚pieczęci Boga Żywego’.

2. Drugą rzeczmą na którą warto zwrócic uwagę to kierownictwo. Zazwyczaj będzie ono bardzo wybiórcze i elitarne. Będzie one prezentowało obraz grupy, który jest bez zarzutu, ale samo pozostanie w tle. Prawdopodobnie nie będziemy znać ich tożsamości, a ich spotkania będą odbywać się w tajemicy. Często będzie to wewnętrzny krąg znajomych. Jak pisze ks. Longenecker, jeśli kierownictwo nie jest transparentne, należy wtedy nabrać podejrzeń.

A jak to wygląda w przypadku MBM? Wiemy, że jednym z ważnych członkow kierownictwa jest człowiek, przedstawiający się jako ‚Joseph Gabriel’, który podczas spotkań w USA opowiada o swoim nawróceniu i spotkaniu MBM, można też wywnioskować, że to właśnie spotkanie z MBM popchnęło go do tego, aby przejść na emeryturę, porzucić zawód dentysty i zająć się promowaniem orędzi z nieba. To czego Joseph Gabriel nie mówi, to to, ze ma na imię Breffni Cully, że jest dyrektorem wydawnictwa Trumpet Publishing wydającego książki MBM (więc przejście na emeryturę nie było jakimś wyrzeczeniem, wręcz przeciwnie, zmianą pracy na łatwiejszą i lepiej płatną).

MBM zatrudnia również członków swojej rodziny, przynajmniej na pewno córkę Sarę. Do tego współpracuje z nią wielu zaufanych ludzi, na przykład niejaki Dezso Farkas (o którym pisałam tutaj) – jak się okazuje, w prywatnej rozmowie Dezso przyznał, że już od roku znał tożsamość MBM. Dezso jest pewnego rodzaju koordynatorem wszystkich grup modlitewnych, to on przekazuje wiadomości i polecenia grupom MBM, których sieć znana jest jako grupy  ‚Jezus do Ludzkości’, które istnieją w każdym już chyba niemal kraju. Jest on też swego rodzaju pośrednikiem między MBM a jej zwolennikami.

Istnieje też grupa na Facebooku zwana Twelve (Dwunastu – od Dwunastu Apostołow) – oprócz dobrze znanej w kręgach zwolenników MBM grupy Seventy (Siedemdziesięciu). Jest to grupa ściśle tajna, nie wiadomo kto jest jej członkiem – możliwe, że MBM sama jest w niej. Były jej członek, który nie chciał ujawniać szczegułów, powiedział że dla członków tej grupy nauczanie i zdanie władz kościelnych nie mają większego znaczenia.

3. Trzecia cecha to wymaganie lojalności od członków sekty. Nie toleruje się wyłamania i krytyki. Ci którzy porzucą sektę są marginalizowani, wyklucza się ich z podejmowania decyzji, i często demonizuje. O nielojalnych i buntujących członkach sekty mówi się, że nie są ‚uduchowieni’ albo że są ‚trudni’.

Jak to się ma w przypadku MBM? Akurat znam parę osób, które odwróciły się od MBM – większość z nich zrobiła to po wyborze Franciszka na stolicę Piotrową. Te osoby, które wcześniej były przekonane o wyjątkowych więzach i przyjaźni z innymi zwolennikami MBM przekonała się, że w momencie odwrócenia się od MBM (nawrócenia?) traktuje się ich jak zdrajców i ludzi o słabej wierze, którzy dali uwieść się ‚Fałszywemu Prorokowi’. Jako ludzi, którzy nie wytrwali w wierze.

Na oficjalnej stronie feisbukowej Jesus to Mankind kasuje się nie tylko wpisy, które można by uznać za obraźliwe. Kasuje się wszelkie pytania i wątpliwości. To samo dzieje się w grupach MBM na Facebooku. Rzadko pozwala się tam na dyskusje, pytania i krytykę orędzi. Gdy zapytalam w pewnej grupie, jak potrafią ufać osobie o której nic nie wiedzą, na moje pytanie niemal zareagowano agresją – bo przecież ukamienowano by MBM (dziwne, od miesiąca wiemy kim jest a ona nadal żyje!). Innym razem, gdy zadalam pytanie na temat jednego z orędzi i zawartego w nim błędu po prostu skasowano mój wpis. Ostatnio wykasowano również  wpis znenego w internecie ks. Piotra Wiśniowieckiego, który chciał zaprotestować przeciw ‚wyśmiewaniu i obrażaniu Ojca św. Franciszka’ – co zresztąregularnie ma miejsce w tej grupie.

4. Czwartą charakterystyką sekty jest kompleks bycia prześladowanym. Grupa z zewnątrz będzie traktowana jako ‚wróg’, a ci wewnątrz – jako ‚wierni’. Ci na zewnątrz będą coraz bardziej demonizowani. Tendencja do budowania mostów i poznawania ludzi na zewnątrz będzie malała.  W najgorszych przypadkach, wrogowi przypisze się wszelkie grzechy, lęki i cechy negatywne.

Zwolennicy MBM lubią chlubić się tym, jak MBM i oni sami są prześladowani. Jako prześladowania traktują wszelką krytykę czy nawet zadawanie pytań. Prześladowanie to utwierdza ich w przekonaniu, że ‚MBM jest od Boga’. Chociaż lubią mówić o nienawiści wobec MBM, nie widzą jednak problemu w nienawiści jaką sami żywią do Papieża Franciszka. Ludzie ci mają również tendencje do wyolbrzymiania zagrożeń wewnątrz Kościoła, wyszukują przejawów zła w Kościele a zwłaszcza w samym Papieżu, który dla MBM stał  się głównym wrogiem – to jemu i tym katolikom którzy zostali przez niego uwiedzeni (niektóre z modlitw krucjaty, np nr 44, zawiera prośbę o to, by nie zostać uwiedzionym i nie idealizować przez fałszywego proroka) przypisuje się chęć przeprowadzenia zmian, które mają zniszczyć Kościół.

Młoda dziewczyna, przyznająca się do czytania orędzi tak niedawno napisała na naszej stronie feisbukowej o zagrożeniach w Kościele: „Zpowiadane zmiany w KK np zniesienie celibatu , uznanie malrzenstw homoseksualnych , i wiele innych rzeczy uznawanych dotad za grzech w KK bedzie niebawem legalne czyli falszywy prorok bedzie staral sie usprawiedliwic grzech pozatym KK bedzie przechodzil powazny kryzys ktory zakonczy sie rozlamem” (Sic!).

Zazwyczaj sekta nie tworzy się z dnia na dzień, dlatego zwolennikom MBM trudno jest zauważyć, że coś może być tutaj nie tak. Tutaj wszystko zaczęło się od czytania orędzi i prywatnych objawień, jakich zresztą jest pełno w ostatnich latach i co internet niesamowicie ułatwia. Stopniowo, wraz z czytaniem orędzi MBM, utwierdza się ich, że biorą udział w czymś wyjątkowym – bo MBM jest według własnych orędzi wyjątkową wizjonerką i najważniejszą w tej chwili prorokinią. Jej zwolennicy to ci wybrani, ‚Armia Reszty’, przyszlość Kościoła (który ma powstać ze zniszczenia po tym, jak Papież Franciszek go zniszczy). A to miła iluzja, którą będzie im kiedyś trudno porzucić. W dodatku, zniechęca się ich od myślenia, analizowania, zadawania pytań.

Dziewczyna, która jest byłą zwolenniczką MBM opowiadała mi, jak trudno było jej to odrzucić – tyle razy czytała, że poddawanie orędzi w watpliwość to wyraz braku zaufania Jezusowi i jej słabej wiary. Walczyła z dużym poczuciem winy zanim odrzuciła te orędzia (teraz ostrzega orzed nimi innych) Jakie jest antidotum według ks.Longeneckera ? Jest parę, przytoczę niektóre z nich. Jednym z nich jest przestroga – jeśli coś wydaje się być zbyt dobre aby było prawdziwe, najprawdopobniej tak jest w rzeczywistości.

snake_and_apple_Inne antidotum to otwartość na krytykę członków grupy, czyli trochę decentralizacji, no i poczucie humoru! Jeśli grupa albo osoba nie mają dystansu do siebie samych, jeśli biorą swoją grupę, ruch czy duchowość zbyt poważnie, ks. Longenecker radzi, że należy być wtedy podejrzliwym. A jak do tego ma się orędzie na przykład o takim tytule?  Ból, prześladowanie, cierpienie, naigrawanie się i kpiny zawsze będą przeznaczeniem tych wybranych, Bożych dusz. (Listopad 29, 2013)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s